IMG_0034_DxO

 

Czerwiec 6, 2015

 

Everesting świetna opcja do sprawdzenia swojej kondycji, siły wewnętrznej, mentalności, samozaparcia i samodyscypliny. Jak się okazuje dodatkowo można sprawdzić swoje małe doświadczenie… i coś co nazwałbym głupotą.

Obawiam się że przez kolejne tygodnie co dzień będę zadawał sobie jedno pytanie: Jak można być tak głupim? Przygotowywać owoce przez kilka godzin, owijać je w stretcha, wsadzić do lodówki i… o nich zapomnieć. Jak można zabrać drogie koła karbonowe na podjazdy i zjazdy?. O ile podjazdy były fajne, z każdym kolejnym zjazdem coś było nie tak, manetki były coraz bliżej kierownicy a droga hamowania się wydłużała. Wystarczyło kilkanaście nocnych zjazdów z zaciśniętymi szczękami hamulców, a z chińskich „Specjalnych” klocków nie zostało nic… Najgorsze jest to że już wcześniej zauważyłem ten problem, ale nie zdawałem sobie sprawy że tak szybko wróci, niczym bumerang uderzy mnie w czoło. Albo w serce, bo bardzo zależało mi na ukończeniu everestingu. W końcu człowiek nie co dzień ma możliwość całodobowej jazdy, takie dni oprócz urlopów można zliczyć na palcach jednej ręki. Na myśl mi nie przyszło że dodatkowe klocki mogą się przydać, ale człowiek uczy się całe życie.
Pozostaje tylko pytanie czy jesteśmy w stanie uczyć się na błędach obcych ludzi?, czy nieświadomie powtórzymy je w sytuacji na której nam zależy?
Jednego jestem pewien, świeżo rozczarowany swoją głupotą muszę spisać listę błędów które popełniłem. Po co? aby nie popełnić ich ponownie, obawiam się że mam do tego skłonności a być może ktoś jeszcze na tym skorzysta.

Zanim przejdę do listy błędów zacznę od tego że Everesting nie jest zabawą. To walka z samym sobą i otaczającym nas światem. Mamę oszukasz, Tatę oszukasz, ale fizyki nie oszukasz. Grawitacja, bo o niej w tej chwili myślę – Ona nie wybacza. Niezależnie czy będziesz podjeżdżać czy też zjeżdżać wyciśnie z Ciebie wszystko. Wspomni o wszystkich zbędnych kilogramach… Da do zrozumienia że stosunek mocy do wagi który uzyskujesz jest bardzo niski. Sprawi że przed następnym zakrętem zastanowisz się dwa razy czy aby na pewno prędkość zjazdu jest odpowiednia.
Kolejnym elementem są rzeczy losowe na które nie mamy wpływu. Czy goniły Cię kiedyś psy?, na podjeździe?, na podjeździe pod Everesting?. Nigdy nie brałem tego pod uwagę, ale większość ludzi ma skłonność do wypuszczania swoich zwierzaczków tuż po zmroku. Godzina 3 w nocy a one nadal szczekają, gonią i to za każdym podjazdem.
Nagły szelest liści, i pod koła wbiega sarna, nie ma gdzie uciekać bo od lasu oddziela ją barierka, biegnie z Tobą przez następne 100m, dobrze że jest na tyle szybka że da się wyhamować.

Nie chcę już wspominać o jeżach zjadających ślimaki na środku drogi, i ciągłych ślepiach wpatrujących się w światło latarki.. światło przyciągające bo wszystkie zwierzaczki przechodzą przez drogę akurat gdy nadjeżdżasz.
Las w nocy żyje, przez 6h jedziesz wpatrując się w okrąg światła latarki. Jesteś czujny a swoje życie oddajesz jednemu urządzeniu, jeśli zgaśnie na zjeździe przy ogromnej prędkości nie będzie co zbierać. Widoczność na zakrętach jest bardzo ograniczona, światło nie podąża ani za wzrokiem ani zakrętem, musisz się dostosować.

Ucz się na błędach

Miej Plan – Bez tego się nie da
Przygotuj listę wszystkich rzeczy które masz zamiar zabrać, przy pakowaniu użyj jej, inaczej będziesz żałował.
Zabierz w nadmiarze – nigdy nie wiesz czy coś Ci się nie przyda, podobnie z jedzeniem – weź jak najwięcej, jak najróżnorodniej, ale tylko sprawdzone wcześniej produkty, nie można eksperymentować w tak ważnym dniu.
Jeśli startujesz w nocy zabierz porządną latarkę. Nie jedną a kilka z dodatkowymi bateriami, zawsze mogą się przydać.
Jedz i pij regularnie, o określonych porach, np co 20-30min, jeśli nie masz ochoty – wciskaj na siłę, nie masz wyboru, inaczej się nie uda.
Nie lekceważ, podejdź profesjonalnie i ze spokojem
Wybierz odpowiednią trasę, i ją przetestuj, nie popełnij mojego błędu – nie przyjeżdżaj na trasę którą widziałeś tylko raz
Unikaj tras ze sztywnymi podjazdami, nic tak nie męczy jak nagłe 25% na którym musisz cisnąć na stojąco, a Twój rytm i tętno ulegają gwałtownej zmianie.
Znajdź trasę o jak najmniejszym natężeniu ruchu. Nie ma nic gorszego niż ścinające zakręty samochody, powolne traktory, i turyści idący całą szerokością drogi.
Nie rób zbyt długich przerw, wyziębisz organizm i będzie Ci się podjeżdżało trudniej
Uważaj na zjazdach, czasami wystarczy jeden błąd, małe kamyczki, albo zła ocena prędkości i może się to skończyć tragicznie.
Zdrowie jest najważniejsze, jeśli cokolwiek jest nie tak, masz jakieś bóle, problemy, nie warto ryzykować, wycofanie się nie jest przegraną.
Powiadom najbliższych, utrzymuj kontakt, nigdy nie wiadomo czy coś Ci się nie stanie
Wypoczywaj przed jazdą, jeśli planujesz jazdę w nocy, postaraj się wyspać w dzień

anatomia przegranej

Bardzo trudno pogodzić się z przegraną. Przegraną której można było uniknąć. Wystarczyło inne nastawienie, profesjonalne, a nie hurr durr jadę i robię, pakuję się na kilka godzin przed wyjazdem, i jakoś to będzie. Nie będzie! To był błąd, ogromny błąd z którego mam zamiar wyciągnąć wnioski. I gdy tylko gwiazdy ułożą się w odpowiednią konstelację pod nazwą długi weekend albo urlop. Ponownie wyruszę i dam z siebie wszystko, bogatszy o doświadczenia z porażki która boli. Zrobię to.
trasa

Strava