2013_0123_042004_008

 

Maj 20, 2015

 

Oto mój pierwszy rower szosowy: Canyon ultimate CF SL 2015 – w kolorze matowego grafitu z szarymi elementami. Rower o wyścigowej geometrii, większość elementów wykonana z włókna węglowego a masa całkowita nie przekracza 7,5kg. Krótka recenzja i przemyślenia na temat canyona, jak i jazdy na rowerze.

Na początku pragnę zaznaczyć, że nie mam zamiaru w poetycki ani marketingowy sposób przedstawiać tego roweru jako cud techniki i innowacji. Stworzonego przez niemieckich inżynierów, zamkniętych w piwnicy i opracowujących go latami.
Nie, nie, nie, to będą krótkie przemyślenia po zakupie i podsumowanie po „n” kilometrach co mi się podoba w tym rowerze a czego nie lubię, o ile jest taka rzecz.

Pierwszy kontakt wzrokowy – czyli faza zauroczenia

Po raz pierwszy o marce dowiedziałem się z…? Ekranu telewizora. Tak, tak, kolarze w obciśniętych strojach, niczym rycerze w lśniących zbrojach zmierzali ku mecie… A wśród nich jakiś mały zawodnik w różowym stroju, który okazał się zwycięzca całego tego boju. Prędko sprawdzam internety, na czym ten magik dojechał do mety. Nairo Quintana tak się nazywał, na Canyona pokazywał…

Wpisałem nazwę firmy w wyszukiwarce i moim oczom ukazał się wielki temat „The Canyon love thread”, gdzie użytkownicy marki chwalili się swoimi maszynami. Przyznam szczerze, z każdą kolejną stroną tematu moje serce biło coraz mocniej. Zdecydowałem że moja wybranka będzie ciemnego koloru, nie może mieć nadwagi, musi mieć urok osobisty i styl, no no i ten błysk w kole…
Sprawdziłem całą ofertę, okazało się że moje oczekiwania w stu procentach spełniał model Ultimate CF SL i CF SLX. Pytanie tylko którego wybrać? Przecież jestem amatorem, to moja pierwsza szosa, co jeśli się rozbiję na pierwszym zakręcie? przecież nigdy nie będę się ścigał. Wezmę model podstawowy – CF SL 7.0, i tak wszystkie są na podobnej ramie, różnią się tylko osprzętem i wagą a ja nie będę w stanie wykorzystać ich walorów. Pozostała jeszcze kwestia wielkości ramy i pytanie czy na pewno będzie odpowiednia, w końcu Canyon sprzedaje rowery tylko przez internet i nie mam możliwości przymiarki. Zacząłem jeździć po lokalnych sklepach i przymierzać rowery innych producentów o podobnej geometrii do mojej wybranki. Kalkulator Canyona mający na celu dobranie odpowiedniego rozmiar roweru nie mylił się. Mając 176cm wzrostu zdecydowałem że najodpowiedniejszy będzie rozmiar M(56).
Stało się, złożyłem zamówienie a termin realizacji wynosił ponad miesiąc. Najdłuższy miesiąc w moim życiu… Codziennie miałem ochotę wysyłać emaile do obsługi sklepu niczym w legendzie o śpiących rycerzach…
– Czy nadszedł już czas?
– Nie, właściwy czas na wysyłkę roweru jeszcze nie nadszedł…
Po jakimś czasie otrzymałem e-mail, że rower został wysłany. Trudno opisać ekscytację i podniecenie jakie towarzyszyło mi od momentu przeczytania wiadomości aż do rozpakowania pudełka z wymarzoną zabawką.

Miłość od pierwszego wejrzenia – czyli faza zakochania

Dotarł… otwieram pudło, pierwsze wrażenie: przecież ten rower nic nie waży. Jak to możliwe że mam dwa rowery podobnej wielkości a jeden z nich waży dwa razy mniej. Magia carbonu, do tej pory nie miałem możliwości posmakowania nowej technologii, tak więc pierwsze wrażenie lekkości jest niesamowite.
Nie mogłem doczekać się pierwszej jazdy, w pośpiechu złożyłem wszystko do „kupy”, przykręciłem pedały, ustawiłem kierownicę, siodełko i wybiegłem na ulicę.
– Pierwsza jazda niesamowita, ma się wrażenie że rower sam jedzie.
– Na pierwszym podjeździe człowiek rozumie jak istotna jest niska waga roweru.
– Na pierwszym przejeździe przez tory kolejowe docenia właściwości tłumiące carbonu.
– Na pierwszym wyścigu człowiek zdaje sobie sprawę, że jego rower sporo odstaje od całej reszty i jest dosyć „słaby” i tani – Tekst z przyszłości ;)
Czy można się zakochać w maszynie? Oczywiście że można. Jestem świetnym tego przykładem, zresztą nie ja jeden, są nas tysiące.


Po zakupie tego roweru moje życie zmieniło się diametralnie. Odkryłem rower na nowo, teraz wiem czym jest prawdziwa pasja kolarstwa. Otrzymałem również nowe możliwości, mogę jeździć szybciej, dalej, i wygodniej. Moja motywacja, zwiększyła się kilkukrotnie. Może to śmieszne ale… samoocena też jest dużo wyższa. Teraz czuję się częścią czegoś większego, wielkiej rodziny kolarskiej.
Kierowcy patrzą na mnie inaczej – omijają szerszym łukiem i są bardziej wyrozumiali, kolarze podnoszą rękę i się witają, dzieci krzyczą: cześć, a gdy im odpowiem – ich radość nie ma końca.
Ludzie robiący zdjęcia, mówiący że masz piękny rower… Pytający „ile jedzie na godzinę” ;). Dziewczyny podnoszące sukienki do góry… dobra, dobra, może się trochę zapędziłem ;-)

Coś niesamowitego!

Wszystko kiedyś przemija – czyli faza zdrady

Od czasu zakupu minęło ponad cztery tysiące kilometrów. Z całą powagą mogę napisać, że to najlepsze 4 tysiące w moim życiu. Wszystkie wycieczki i treningi które przejechałem na swoim Canyonie były bardzo udane. Cieszę się ogromnie, że z uśmiechem na twarzy realizuję kolejne plany, a nawet wystartowałem w wyścigu Skoda Velo Toruń.
Do tej pory nie miałem z rowerem żadnych problemów, no oprócz kilku złapanych gum. Uważam że jego największą wadą jest to… że się szybko brudzi, i rysuje, tak to błahostka, ale trzeba go myć regularnie, co przy ograniczonym czasie jest dosyć kłopotliwe.
Czy kupiłbym go jeszcze raz? – Bardzo trudne pytanie, z tego względu że pojawił się inny rower w którym się zakochałem – ciemny Canyon Aeroad. Wybór pomiędzy Ultimate i Aeroad byłby dla mnie bardzo trudny. Jednego jestem pewien, od zakupu tego roweru stałem się fanem marki Canyon. Kiedyś śmiałem się z wojny fanów firmy Apple i Samsung a teraz…? Jestem gotów stanąć do boju z fanami innych marek rowerowych i walczyć o dobre imię Canyona ;-)

Nawet gdyby ktoś zaproponował mi wymianę na kilkukrotnie droższego Specialized Venge, który też bardzo mi się podoba, to miałbym ogromny dylemat i raczej zostałbym przy swoim poczciwym Canyonie. Obawiam się że w moim wypadku w grę wchodzi tylko wymiana na nowszy model…


Na koniec…
Dlaczego akurat Canyon? Nie Specialized, nie Cannondale, ani Giant?
– odpowiedź jest prosta: Canyon bije wszystkie inne marki pod względem Wygląd – Cena – Jakość
W artykule nie ma wzmianki o sprawach technicznych, nie opisałem nawet jak chodzi napęd. Nie zrobiłem tego tylko z jednego powodu, wszystko działa idealnie, i tak powinno być, w końcu zrobiłem tylko 4tys km i nic nie miało prawa się zepsuć.

Zdjęcia:

P1050596

P1050562

P1050569

P1050578

P1050580

P1050582

2015-05-03 09.47.07

Toruń 328